piątek, 16 września 2016

Z daleka... i z dawna

Czasem bywa tak, że możemy nie być zadowoleni ze zdjęcia... całymi latami.
"Jak to możliwe?" - ktoś by mógł spytać.
Udając, że nie rozumiem  pytania, odpowiedziałbym - na przykład tak:

Samsung Pro815 + Irfan View

Brakuje kawałka stawu, i jak by nie podejść do ujęcia, telefonem, czy prostszym aparatem całości nie uchwycimy. Rozwiązania są dwa (no dobrze, trzy, ale "na Supermana" się nie liczy :-)). A przynajmniej ja tyle znam :-). Albo "oszukamy" i zrobimy "panoramę", albo poszukamy aparatu z "szerszym" obiektywem (krótszą ogniskową) lub samego obiektywu, jeśli mamy do czego go przyczepić. Ten pierwszy sposób jakoś mi nie podchodzi, bo jakby nie patrzeć, "fałszuje" rzeczywistość, a przynajmniej ją nagina (to nie jest jedno zdjęcie), zwłaszcza, gdy się nie pochwalimy, że to, co pokazujemy, to "panorama".
"Ale komu to przeszkadza?" - mógłby zapytać ten sam ktoś, co przed chwilą. Chyba, że to był inny "ktoś", a wtedy... ho, ho... "co dwa ktosie, to nie jeden" :-).
- Mnie przeszkadza - odpowiedziałbym takim ktosiom - do tego stopnia, że specjalnie na tę okoliczność zrobię wpis na blogu ;-).
Wpis już jest (to te literki co są wcześniej, teraz i będą za chwilę :-)), pora na właściwe zdjęcie:

Olympus E-PL3 + 9-18 mm + Irfan View

Po ośmiu latach ktośprawiedliwiania*, sprzętu nieposiadania i na niego odkładania ;-), udało się zrealizować cel, jakim było wykonanie tego "jednego jedynego" ujęcia.
Jednak najekscytujniejsze** ;-) w tym wszystkim jest to, że jadąc po to "jedno jedyne" ujęcie, można osiągnąć coś zupełnie odmiennego. Bo przecież to:


jest chyba bardziej satysfakcjonujące niż to:

Panasonic FZ200 + Irfan View

Miejsce, czas i kolejność robienia zdjęć ta sama, jak przy dwóch pierwszych fotografiach, a efekt jakże odmienny :-).


---
* - ktośprawiedliwianie - usprawiedliwianie swoich poczynań, na podstawie tego, co ktoś powiedział ;-)
** - najekscytujniejsze - najbardziej ekscytujące ;-)

piątek, 12 sierpnia 2016

Z bardzo bliska

Wystawa motyli egzotycznych ma to do siebie, że jest tylko wystawą i nawet jeśli jej bohaterowie mogą poruszać się swobodnie, to jednak nie są to ich naturalne warunki. Z tego też powodu trudno jest zrobić satysfakcjonujące zdjęcie, no bo nawet jeśli to:

Sigma DP3 Merrill + IrfanView

czy to:
 
Sigma DP3 Merrill + IrfanView

prezentuje się atrakcyjnie, plastikowa siatka powoduje jakiś niesmak... Chociaż nie... Niesmak to raczej po zepsutej maślance ;-). Lepiej będzie "pozostawia niedosyt".
Może w takim razie skupić się na zbliżeniach?
Spróbujmy:

 FZ200 + DCR-250 + IrfanView

FZ200 + DCR-250 + IrfanView

Niby jest satysfakcjonująco, ale jak nie "papierowa" głębia ostrości, to przepalenia, a jak nie przepalenia, to ujęcie jakieś takie nijakie:

FZ200 + DCR-250 + IrfanView

- Nie narzekaj - powiedział Ustoliść ;-)...

Sigma DP3 Merrill + IrfanView

- Przecież w jakimś stopniu jesteś z tych zdjęć zadowolony. Brakuje ci tylko takiego "jednego, jedynego"...
- No to może takie? - zapytałem.

  FZ200 + DCR-250 + IrfanView

- Pięknos dywanos, el fotografo - ironicznie stwierdził motyl z wytrzeszczem.

FZ200 + DCR-250 + IrfanView

- To nie dywanos tylkos skrzydłos - odparłem, nie wyczuwając ironii. - Ale i tak dziękujos - dodałem, uradowany wreszcie satysfakcjonującym ujęciem.
Pakując fotograficzne graty  do torby i szykując się do wyjścia usłyszałem jeszcze:
- Adijos el muczaczo.

FZ200 + IrfanView

- Adijos los biesiados motylos - odrzekłem, uśmiechając się pod nosem, że znowu gadam z owadami, na dodatek po hiszpańsku ;-).

sobota, 6 sierpnia 2016

Na zielono... głównie

Dziś będzie o skoczku różanecznikowym. Właściwie, nie tyle o nim, co on będzie bohaterem satysfakcjonującego zdjęcia. Dlaczego akurat skoczek? Bo nie było nic innego :-). Ogródek, którego najczęściej "używam" jako pleneru, niestety ma to do siebie, że nie zawiera "kwiatostanu" na tyle różnorodnego, by móc codziennie odnajdywać w nim kolejne bajkowo-kolorowe miejsca i stwory. Przeważnie jest zielono i tyle. Kolorowych żyjątek jest mało, za to poziomki są, że ho, ho! Tylko ile można pokazywać poziomki?

FZ200 + DCR-250 + IrfanView

No właśnie. Raz wystarczy :-).
Blogerka znana z pierwszego wpisu, weszła mi kiedyś na ambicję, robiąc cudowne zdjęcia zimowych badyli. Jak weszła, tak tam pozostała, bo próbuję, próbuję i ładnego patyka zrobić nie umiem. A ona tak. A robi to jak? Po prostu bierze aparat i idzie w teren z nastawieniem, że coś uwieczni. Czy to będzie badyl, czy motyl, nie ma znaczenia. Liczy się efekt.
Tak główkując, co czasem mi się zdarza ;-), doszedłem do wniosku, że skoro patyki mi nie wychodzą (czekaj, zaprzyjaźniona fotoblogerko! Ну, погоди! ;-)), to może "jakieś coś" innego? :-) Ale co?
- Nie wiem, ale się dowiem, jak wlizę w chaszcze - pomyślałem.
Wziąłem więc aparat w garść i polazłem między krzaczory. Te zielone, bo jak już wspominałem, innych akurat nie ma. Tym razem zabrałem jeszcze ze sobą odpowiednie nastawienie, czyli bliskiego towarzysza satysfakcji; efekt główkowania ;-).
I co? A no to:

FZ200 + IrfanView

- No dobrze, ale co w tym satysfakcjonującego?
- To, że mamy kolorowego stwora.
- Gdzie???
- No tam, po środku.
- Czekaj, lupę wezmę... Taki mały??? I to cię satysfakcjonuje?
- Jeszcze nie, ale będzie.
-  A że liść uciąłeś, zauważyłeś?
- No... nie :-(.
- A to, że gadasz sam ze sobą?
- Teraz już tak, ale to dlatego, że lubię rozmawiać z mądrymi ludźmi ;-).
- Z brodą.
- Mogą być i z brodą.
- Dowcip z brodą.
- Ale ja też mam.
- Dowcip?
- Nie, brodę.
- Ten meszek nazywasz brodą? To chyba jakiś dowcip?
- No nie! Zarastam od tygodnia, a ty to nazywasz dowcipem... znaczy meszkiem?
- Przecież nie brodą.
...
I tak dalej :-).
Co ciekawe, ta "rozmowa" podziałała na skoczka albo  zajmująco, albo hipnotyzująco, albo... usypiająco :-), bo chwilę później mamy już takie zdjęcie:

FZ200 + DCR-250 + IrfanView

A następnie takie:

FZ200 + DCR-250 + IrfanView


I tutaj mógłbym zakończyć polowanie na satysfakcjonujące ujęcie, ale...

FZ200 + DCR-250 + IrfanView

- Ej, ty, fotografista, oszukujesz. To wcześniejsze zrobiłeś kilka dni temu. Poznaję, bo to mój kumpel jest... a właściwie był... Skoczył, biedaczek ;-). Tak, czy siak, nieładnie.
- No fakt, zrobiłem wcześniej,  ale tak ładnie pasował do koncepcji "stopniowanego przybliżania w celu usatysfakcjonowania" :-), że nie mogłem się powstrzymać. Przepraszam, zachowałem się jak typowy przedstawiciel ludzkości (czyli człowiek, jakby ktoś nie skojarzył ;-)) który nakłamie bez zmrużenia oka, byle tylko osiągnąć cel - odpowiedziałem usprawiedliwiająco, zastanawiając się, co takiego jest w liściach różanecznika, że gadam z owadem ;-). - Już się poprawiam - dodałem w myślach. A może to było na głos? ;-)

FZ200 + DCR-250 + IrfanView

- Może być?
Tego już się nie dowiedziałem, bo mój adwersarz... też skoczył, jak jego kolega ;-).
Jednak "na ogrodzie ponoć gadajom", że na rododendronach (czyli różanecznikach) kolejki się ustawiają ;-).

FZ200 + DCR-250 + IrfanView

Czyżby do "oszukańczego" fotografisty, który znowu wykorzystał zdjęcie zrobione kilka dni wcześniej? :-)

poniedziałek, 25 lipca 2016

Z bliska

W robieniu zdjęć z bliska fajne jest to, że przy odrobinie wyobraźni można się poczuć, jakbyśmy trafili do innego świata. Gdy "schowamy się" za wizjerem aparatu (to takie szkiełko w NIEKTÓRYCH modelach, do którego da się przyłożyć oko; najlepiej swoje, dla lepszych doznań :-)) i "zanurkujemy w krzaczorach", to, co zobaczymy, może się okazać bardzo, bardzo bajkowe. A jak jeszcze efekt naszych "nurkowań" przeniesiemy do komputera, obraz na ekranie monitora może zaprzeć dech w piersiach. Od nas zależy, czy tego zaparcia ;-) dostaniemy od ilości wizualnych "przeszkadzajek", otaczających główny motyw:

E-PL3 + 14-150 + DCR-250 + IrfanView

E-PL3 + 14-150 + DCR-250 + IrfanView

czy od swego rodzaju prostoty:

E-PL3 + 14-150 + DCR-250 + IrfanView

czy od feerii barw, pomimo że... no przecież to mucha jest, fuj! :-):

E-PL3 + 14-150 + DCR-250 + IrfanView

 A gdy bateryjka w aparacie już się skończy, mieszkańcy bajkowego świata staną się zbyt up... rzejmi ;-) w zachęcaniu nas do opuszczenia ich środowiska, podgryzając w różne, przeważnie trudno dostępne części ciała, ubranie pokryje się pyłkiem, sokami i innymi substancjami, niekoniecznie już bajkowymi, odejmiemy aparat od oka, spojrzymy na prawdziwy świat i zobaczymy to:

E-PL3 + 14-150 + IrfanView

...to wtedy co? :-) 

Jeden się wzdrygnie, paszczą zamlaszcze,
"Co ja tu robię, przecież to chaszcze".
Inny, przeciwnie, wróci w krzaczory,
Dalej (p)o(d)glądać bajkowe stwory.

;-)

E-PL3 + 14-150 + DCR-250 + IrfanView

Braaaawo!!! ;-D

środa, 20 lipca 2016

Wakacyjnie tudzież językowo

Wiecie, że słowo "tudzież" oznacza to samo, co "i", natomiast nie oznacza tego samego, co "lub", i że "bynajmniej" to zaprzeczenie lub wzmocnienie zaprzeczenia, a nie potwierdzenia?
A co ze zdjęciami zrobionymi  w "dwutysięcznym ósmym" roku? A no to, że one rzeczywiście zostały zrobione w "ósmym", tyle że w dwa tysiące ósmym.
Zaprzyjaźniona bibliotekarka co trochę mi przypomina, żebym nie robił takich błędów. Ma rację. Warto wiedzieć, co się mówi/pisze, gdyż większa jest szansa na to, że zbyt często nie zrobimy z siebie językowej pierdoły ;-). Takich błędów, wbudowany w stronę czy program "mechanizm poprawiający" nie wyłapie, bo nie jest nami i nie wie, co mamy na myśli. A szkoda, bo czasem to by się co poniektórym przydało ;-).
No dobrze. Ale jaki to ma związek ze zdjęciami?
Taki, że na nich też zdarzają się błędy.
Na przykład to, zrobione w DWA TYSIĄCE ósmym roku:


Samsung Pro815 + IrfanView
 
TUDZIEŻ to, zrobione rok później:
 
Samsung Pro815 + IrfanView


są technicznie... skopane.
Dlaczego?
Pierwsze "leci w lewo", a mówiąc ściślej, ma przechylony horyzont. Nawet statek w tle zaczął się zsuwać do krawędzi a i mewa podąża w tamtym kierunku ;-). Wszystko przez tą "krzywość" :-). Jak się weźmie takie zdjęcie, mewę i statek, można się spodziewać "lewokrawędziowej katastrofy marynistycznej" :-). A w obliczu takiej katastrofy o "przepaleniach", czyli zbyt białych miejscach, już nawet nie wypada wspominać ;-).
Drugie zdjęcie na szczęście nie jest tak dramatyczne, za to ma zły balans bieli (za dużo niebieskiego), jest również przepalone i pozornie przedstawia "niewiadomoco" :-).
Czyli co? Do skasowania?
BYNAJMNIEJ :-).
Te zdjęcia może nie są tak satysfakcjonujące jak to:

Samsung Pro815 + IrfanView

TUDZIEŻ to:

Fujifilm HS10


ale jednak są... tylko mniej, bo zawierają:
- wartość sentymentalną, która jest bezdyskusyjna.
- wartość historyczną ;-), pozwalającą określić stopień zaawansowania zarówno sprzętu, jakim je robiliśmy, jak i naszych umiejętności, które są do du...żych poprawek :-).
A może jednak "były"?
No właśnie. Czasem warto sobie przypomnieć, co, czym i jak kiedyś fotografowaliśmy. Można być pozytywnie zaskoczonym. A jak nie, kolejne zdjęcia wystarczy robić, pamiętając o horyzoncie, balansie bieli, przepaleniach i... instrukcji obsługi aparatu. Czasem się przydaje :-).

czwartek, 14 lipca 2016

Z daleka

Lubię ptaki. Fotografować, chociaż kurczaczkiem na talerzu też nie pogardzę :-). W końcu człowiek, to  drapieżnik. Nawiasem mówiąc, ciekawe, czy z tego powodu, że jesteśmy drapieżnikami, co jakiś czas się... drapiemy? ;-)
Do zrobienia satysfakcjonującego zdjęcia kosa, zięby, czy drozda wystarczy kawałek ogródka, trochę cierpliwości, aparat zwany "superzoomem" (jak nie ma, to tej cierpliwości powinno być więcej) i czasem... tolerancja na elementy współczesnej architektury :-). W przeciwnym razie potrzebna nam będzie czatownia (byle nie ta do pogaduszek przez Internet), ewentualnie ambona (kościelna się nie nadaje), lustrzanka, "bigma" (szukajcie a znajdziecie ;-)), maskowanie oraz odporność na warunki atmosferyczne połączona z akceptacją różnych żyjątek, które na pewno będą próbowały  się z nami zaprzyjaźnić, miziając to tu, to tam :-).
Oj, dużo tego... Dla mnie, za dużo :-). Dlatego wolę... taras :-D.
Taras ma to do siebie, że przeważnie spełnia inną rolę niż czatownia. Najczęściej bywa tak, że aparatu na tarasie nie mamy, za to ptaki w ogródku są. I odwrotnie :-). Dlatego warto mieć "superzooma" przy sobie, albo chociaż trzymać go na tarliczku*, tyle że wtedy trzeba uważać, by nie umazać go musztardą :-).
Jak już ptaki przylecą, zaczynamy robić zdjęcia. Bez opuszczania tarasu możemy zrobić takie:

FZ200 + IrfanView

ale to trochę daleko. Niewiele widać i właściwie więcej tu krzaka niż ptaka :-).
Można też taras opuścić i "ustrzelić" takie:

FZ200 + IrfanView

tyle że do gołębia wcale nie jest potrzebny ogródek. Wystarczy mieszkanie w mieście, balkon i sąsiadka wyrzucająca okruszki przez okno :-).
Czasem jednak zdarzy się i właściwa odległość, i obiekt, i warunki oświetleniowe:

FZ200 + IrfanView


tylko co z tego, skoro usytuowanie tarasu powoduje, że satysfakcja ze zrobionego zdjęcia musi uwzględnić elementy współczesnej architektury :-).
No a jak nie chce uwzględnić, to co? Tragedia? Porażka? Eeee tam... Wystarczy posiedzieć dłużej na tarasie. Przecież cierpliwość, to podstawa satysfakcjonującej fotografii. Zwłaszcza tarasowej :-).


---
* - tarliczek - stoliczek tarasowy :-).


wtorek, 12 lipca 2016

Po burzy

Jest lipiec, czyli są też i burze, które mają to do siebie, że powodują awarie sieci energetycznej lub celowe wyłączenia "na wszelki wypadek". Niektórym to przeszkadza, gdyż nie mogą obejrzeć 1487 odcinka ulubionego serialu, albo naładować akurat w tym momencie "padającego" smartfona. Inni się cieszą, gdyż w wielu domach takie przerwy w dostawie prądu sprzyjają powstawaniu nowego życia :-).
Jest też i trzecia grupa. Gdy deszcz ustanie a grzmoty pójdą precz, na łąkach, polach i w ogrodach pojawiają się mikrofolanie, czyli miłośnicy kropli fotografowania :-).
Wczorajszy burzowy deszczyk zakończył się dość późno. Zrobienie satysfakcjonującego ujęcia jest utrudnione przez możliwość poruszenia aparatem na tyle, że zdjęcie będzie wyglądało, jak to:

Lumix FZ200 + DCR-250 + IrfanView
  
albo będzie mało interesujące, jak to:

Lumix FZ200 + DCR-250 + IrfanView

- Aparat do kitu - powie niejedna osoba.
- Kiepsko, bo bez "Fotoszopa" - powie inna.
- Fotograf do d... - zauważy większość ;-).
A no właśnie. Czy rzeczywiście zdjęcie musi być nienaganne technicznie, unikatowe w skali świata, by móc się nim cieszyć i/lub komuś je pokazać? Oczywiście, że nie. Ważne, by podobało się nam, albo... spełniało określony cel. Te wyżej, z mojego punktu widzenia, nie są za fajne, natomiast spełniają swój cel. Pozwoliły... stworzyć ten wpis :-D.
Dlatego czasem warto się zastanowić czy taką nie do końca udaną fotografię od razu trzeba kasować, czy może zostawić, by w przyszłości znaleźć dla niej odpowiednie zastosowanie.
A na ujęcie, z którego będziemy naprawdę zadowoleni, zawsze warto poczekać. Wystarczy, że zmienią się warunki i tym samym aparatem możemy zrobić zdjęcie o wiele bardziej satysfakcjonujące.

Lumix FZ200 + DCR-250 + IrfanView

niedziela, 10 lipca 2016

Z bliska i z daleka

Będąc wczoraj na wycieczce w Krakowie, przypomniałem sobie, że wirtualna szuflada ze zdjęciami, gdzieś w swoich czeluściach skrywa fotografię, fajnie ilustrującą tytuł tego bloga. A że wczorajsza myśl przetrwała do dziś, po krótkich negocjacjach z dyskiem twardym na którym fowilada* znalazła swój dom, udało mi się wspomniany obraz pozyskać na potrzeby tego posta ;-).
 
Sigma DP1 Merrill + SPP + Gimp + IrfanView

Tym razem pozwoliłem sobie na większą ingerencję w zdjęcie. Poza podstawowymi czynnościami typu przycięcie, kolor, kontrast, jasność, ostrość... lekko wyprostowałem walące się budynki :-).
Po co?
To proste. Żeby były proste :-).


---
* - fowilada - fotograficzna, wirtualna szuflada, czy jak kto woli, wirtualna szuflada ze zdjęciami :-).


piątek, 8 lipca 2016

Na dzień dobry

Inspirowany tym blogiem oraz zachęcany przez jego autorkę do "zrobienia czegoś" ze swoją fotograficzną, wirtualną szufladą, po długich przemyśleniach okupionych bólem głowy i ogólną niestrawnością ;-), doszedłem do wniosku, że może warto założyć bloga ze zdjęciami... jakich wiele już w sieci można znaleźć :-).
Po co w takim razie, kolejny?
Chyba po to, by pokazać że do zrobienia satysfakcjonującego zdjęcia wcale nie jest potrzebny najdroższy sprzęt, rozbudowany program do edycji i nie wiadomo jakie zdolności, za to wystarczy urządzenie do fotografowania (do zdjęć z bliska przyda się też konwerter makro), trochę wyobraźni, szczypta cierpliwości, narzędzie do podstawowej obróbki obrazu oraz... CHĘCI, bez których, na dłuższą metę, niewiele wyjdzie. I o ile chęć do fotografowania wciąż mam, tak nie wiem, na ile tych chęci wystarczy, jeśli chodzi o prowadzenie bloga ;-).
Jak będzie? Czas pokaże...

Nokia 808 + MSN-202 + IrfanView