Uuułaaaa.... albo, jak kto woli, zieeeeeew... :-).
Obudziłem się, wstałem, przeciągnąłem, zrobiłem śniadanie, zaniosłem na tarliczek i zrobiłem... zdjęcie jedzenia!
Obudziłem się, wstałem, przeciągnąłem, zrobiłem śniadanie, zaniosłem na tarliczek i zrobiłem... zdjęcie jedzenia!
Normalnie jak na jakimś portalu społecznościowym. Jeszcze tylko "kupy po" brakuje ;-).
- Przepraszam, w kwestii kupy, to mogę pomóc. Mam doświadczenie. - zauważył siedzący wśród gałęzi gołąb.
- Przepraszam, w kwestii kupy, to mogę pomóc. Mam doświadczenie. - zauważył siedzący wśród gałęzi gołąb.
- Ty jesteś gołąb leśny, więc nie masz właściwego doświadczenia. Tutaj potrzebny jest zawodowiec, czyli gołąb balkonowy, ewentualnie latarniowy.
- Ekhem, chodzi o mnie? - zapytał gołąb z latarni.
- Ekhem, chodzi o mnie? - zapytał gołąb z latarni.
- Oooookeeeeej - pomyślałem zaniepokojony, bo przecież ani przeterminowanej maślanki, ani żadnych grzybków od rana nie konsumowałem. Może udam, że powyższego dialogu nie było (zresztą tak jak latarni w lesie) i zajmę się zdjęciami.
Ponieważ blog nazywa się "Z bliska i z daleka", to może warto pokazać coś, co odnosi się do jego nazwy? Hmmm.... Niech będzie. Tyle że odwrotnie...
Ponieważ blog nazywa się "Z bliska i z daleka", to może warto pokazać coś, co odnosi się do jego nazwy? Hmmm.... Niech będzie. Tyle że odwrotnie...
Kurcze! Od końca znaczy! Najpierw z daleka, a potem z bliska :-).
O właśnie :-).
Widać, że już wiosna. Nawet wielonogi zaczynają wygrzewać się na słoneczku.
Widać, że już wiosna. Nawet wielonogi zaczynają wygrzewać się na słoneczku.
- A nie na kamieniu? - zapytał się jeden z wygrzewywaczy.
- No i zauważ, człeku, że takie grzanie...
...nie każdemu służy. Popatrz na pawika.
- Widzisz, jak mu kawał pleców wypaliło?
- To nie od słońca - odezwał się mniejnogi odwiedzacz tarasowej ściany. - To na pewno morderczy piłoliść. Patrzcie, jak mnie urządził. - dodał ze smutkiem.
- To nie od słońca - odezwał się mniejnogi odwiedzacz tarasowej ściany. - To na pewno morderczy piłoliść. Patrzcie, jak mnie urządził. - dodał ze smutkiem.
- Jaki piłoliść? - zdziwiłem się. - Nic tu nie ma takiego - dodałem, rozglądając się.
A jednak! Jest! I to wciąż z zakrwawionymi ostrzami! To bezczelnik!
I wiecie co? Myślę, że do kilku zdjęć, skubaniec, też się dobrał, bo są... za ostre :-D.































