Było sobie jeziorko, a przy nim murek.
Ot, taki zwykły, betonowy, z krzaczorkami na wierzchu.
Czy taki murek może być powodem do poświęcenia mu fotograficznego czasu? Jasne, że tak. Murek odwiedzają fajne stwory. Po co? Chyba po to, żeby się powygrzewać na słoneczku. Może stwory murkowe też miewają urlopy? W końcu to sierpień.
- Dzień dobry, pani ważko. Czy pani tu na urlopie?
- Ja służbowo. W pracy jestem - odparła ważka. - Patroluję teren wokół jeziora, jak ten samolot patroluje wasze ludzkie plaże.
- Ten samolot, to PZL-Mielec M-28B-1E Bryza należący do Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej, stosowany do monitoringu ekologicznego. Ale skąd ty o tym wiesz?
- No jak to skąd? Od pająka. Nie widzisz, jaki ma zestaw obserwacyjny przy sobie? Praktycznie składa się z samych lornetek.
- To nie są lornetki, tylko moje oczy, czerwony helikopterze - odparł zirytowany pająk.
- Dobrze, dobrze, nie kłóćcie się - przerwałem dyskusję. - Lepiej powiedzcie, co to jest, to zielone?
- A to nasz lokalny bombowiec-transportowiec. Nie widzisz, człeku, jaki pękaty?
- Widzę - odparłem, zastanawiając się, czy ktoś mnie już kiedyś nazywał człekiem. - I co on, hmmm... wozi?
- Nic - parsknęło jak koń inne stworzenie, które znalazło się na murku.
- W konika cię robią, nie widzisz? - dodało. - To tylko mucha. Jest tak gruba, że nie miała siły dalej latać, więc siadła tu sobie i odpoczywa.
- Czemu mnie robicie w świersz... tfu, znaczy w konia? - spytałem zasmucony.
- Bo trochę nam przeszkadzasz w odpoczynku - pojawił się nowy głos.
- Zwyczajnie się was, ludzi, boimy. Bardzo często nas zadeptujecie, rozkapciujecie*, torturujecie wyrywając nóżki albo skrzydełka, a nawet przygważdżacie. Stąd taka udawana uprzejmość.
- Dziadku, ale ten człek nic nam nie robi - zagaił kolejny stwór.
- Przepraszam za dziadka. Ale on już swoje w życiu przeszedł i ledwo zipie - dodał szeptem, wskazując dyskretnie na dziadkowe skrzydełko.
- Fakt, ludzie bywają tacy, jak wspomniał dziadek, ale nie wszyscy - powiedziałem. - Ja lubię wam robić zdjęcia i to wszystko - dodałem z dumą prężąc pierś, a może raczej brzuch.
- A co z nimi robisz? - spytał wnusio.
- Wrzucam na bloga - odparłem. - Takiego schowanego, żeby tylko wybrani o was wiedzieli. Jakby się wszyscy połapali, że można sobie z wami pogadać, to zaraz by się narobiło.
- Nooo... narobiło - dodał nowy stwór.
- Wsadziliby cię do czubków - dokończył, uśmiechając się z rozkoszy, jaką dała mu drapotrawa**.
W tym momencie, wyprostowałem się gwałtownie. Znowu to robię - pomyślałem. - Znowu gadam ze stworami.
Spojrzałem w dół, a tam... nikogo. Tylko zwykły murek nad jeziorem...
Jakżeżby inaczej :-).
---
* - rozkapciujecie - rozgnieciecie butem, klapkiem, kapciem, innym obuwiem :-)
** - drapotrawa - specjalny rodzaj trawy, wykorzystywany przez jaszczurki do drapania ;-)
piątek, 29 września 2017
niedziela, 20 sierpnia 2017
Kropelkowo
Dzisiejszy dzień rozpoczął się ponuro. Nie żebym wstał z marsem na czole (spożyłem go już wcześniej :-)). Po prostu pogoda nie dopisała. A jak nie ona, to może ja chociaż coś dopiszę :-). Do bloga.
Słońca nie było. To znaczy, nie było widać, bo pewnie gdzieś tam za chmurami urzędowało. Z chmur poleciał deszcz. A jak już poleciał, to do działkowych roślinek doleciał. Co ciekawe, niektórych kwiatków nie tknął. O, na przykład tego:
Być może, to wina obcego z jednym rubinowym okiem, który pochłonął całą wodę. A może to tylko takie moje urojenia po marsie, albo Marsie :-). Tak, czy siak, wody na kwiatku brak :-D.
Za to na listkach cosik już znaleźć można. Na jednych niewiele, co kot napłakał.
Na innych więcej...
...i więcej...
...i... już.
Gutnajt :-).
wtorek, 1 sierpnia 2017
Muszotematycznie :-)
środa, 26 kwietnia 2017
Był sobie bzyg...
...ale bez kwiatka zniknąłby w mig :-).
Bzygi to wdzięczny temat do uwieczniania na zdjęciach, tym bardziej, że dają się łatwo fotografować. Owszem, jak się będziemy przy nich szarpać, to uciekną, ale jak ktoś chce pobawić się w makro i potrafi poruszać się w zwolnionym tempie, to ma szansę na uwiecznienie takiego stworzonka.
Zacznijmy od kwiatka. Może być taki:
Z daleka nic specjalnego, prawda? No, ale z bliska jest już lepiej:
Najfajniejsze są chyba te wąsiki wyglądające jak czułki owada z planety X3B14L159U26E5 :-).
Mając już kwiatek można posadzić na nim bzyga. Na przykład takiego:
No dobrze. Bzyg przyleciał sam. Kwiatek też urósł sam, więc tak naprawdę nikt nikogo na niczym nie sadzał :-). Ale jak już się pojawił, to trzeba skorzystać z okazji i zrobić kilka ujęć.
- Czemu tak kolorystycznie-monotematycznie i żółciowo-przepaleniowo? - mógłby ktoś zapytać.
- Proszę bardzo - odpowiedziałem. - Bzygiem co prawda nie jesteś, ale skoro zaczęło się na zielono to i skończyć może w tym samym kolorze :-).
Bzygi to wdzięczny temat do uwieczniania na zdjęciach, tym bardziej, że dają się łatwo fotografować. Owszem, jak się będziemy przy nich szarpać, to uciekną, ale jak ktoś chce pobawić się w makro i potrafi poruszać się w zwolnionym tempie, to ma szansę na uwiecznienie takiego stworzonka.
Zacznijmy od kwiatka. Może być taki:
Najfajniejsze są chyba te wąsiki wyglądające jak czułki owada z planety X3B14L159U26E5 :-).
Mając już kwiatek można posadzić na nim bzyga. Na przykład takiego:
No dobrze. Bzyg przyleciał sam. Kwiatek też urósł sam, więc tak naprawdę nikt nikogo na niczym nie sadzał :-). Ale jak już się pojawił, to trzeba skorzystać z okazji i zrobić kilka ujęć.
- Czemu tak kolorystycznie-monotematycznie i żółciowo-przepaleniowo? - mógłby ktoś zapytać.
- Bo nawet nie mam ochoty się przyłożyć do wpisu, gdyż jest zimno i przeważnie pochmurno, choć już koniec kwietnia. Dlatego zdjęcia z szuflady zamiast z natury. Chciałbym też, by ci, co czują się podobnie do mnie, poczuli również, że nie są sami w oczekiwaniu na prawdziwą wiosnę - odpowiedziałbym.
- To pokaż jeszcze mnie, pokaż mnie! - zaszemrało z czeluści szuflady.- Proszę bardzo - odpowiedziałem. - Bzygiem co prawda nie jesteś, ale skoro zaczęło się na zielono to i skończyć może w tym samym kolorze :-).
piątek, 20 stycznia 2017
Były góry, to może morze?
Jak ktoś lubi morze, to i fajne zdjęcie zrobić może :-). Pytanie brzmi, co można tam znaleźć fajnego do sfotografowania? Jedni uwielbiają zachody słońca, gdyż każdy jest inny.
Inni wolą ptaki...
...albo inne ssaki ;-).
A co te ssaki robią nad morzem zimą? Na przykład cieszą się, gdy przychodzi Nowy Rok.
Nie wiedzieć tylko czemu po tych kilku chwilach radości, nie potrafią po sobie posprzątać.
I jeszcze coś.
W szkole uczyli, że morze dała nam natura, a nie wystająca z plażowego piasku rura ;-).
Nie wiem, jak się z tym uporam. Najpierw Święty Mikołaj, a teraz to :-). Dobrze, że już niedługo wiosna, a potem lato. Znowu będzie można pogadać z jakimiś fajnymi stworami. Na przykład z motylkami.
- My też nie możemy się doczekać - odpowiedziały motylki ;-).
A co z "technikaliami"?
Większość z powyższych zdjęć jest zbytnio wyostrzona, a to z fajerwerkiem zdecydowanie za bardzo rozjaśnione (korekcja Gamma) w programie graficznym, co widać najlepiej w lewym dolnym rogu. Pytanie, na które każdy musi sobie odpowiedzieć sam, brzmi: "Czy to mi przeszkadza"?
Czy ważniejszy jest odbiór wizualny, emocjonalny (wspomnienia), czy opowiedziana historia udokumentowana lepszymi, bądź gorszymi obrazami?
Od odpowiedzi na powyższe pytania zależy, czy będziemy fotografiami usatysfakcjonowani, czy też nie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




































