piątek, 20 stycznia 2017

Były góry, to może morze?

 Jak ktoś lubi morze, to i fajne zdjęcie zrobić może :-). Pytanie brzmi, co można tam znaleźć fajnego do sfotografowania? Jedni uwielbiają zachody słońca, gdyż każdy jest inny.

Samsung Pro 815 + Irfan View

Samsung EX1 + Irfan View

Panasonic FZ200 + Irfan View
 
Inni wolą ptaki...

Panasonic FZ200 + Irfan View

 ...albo inne ssaki ;-).

Fujifilm HS10 + Irfan View

A co te ssaki robią nad morzem zimą? Na przykład cieszą się, gdy przychodzi Nowy Rok.

Samsung EX1 + Irfan View

Nie wiedzieć tylko czemu po tych kilku chwilach radości, nie potrafią po sobie posprzątać.

Samsung EX1 + Irfan View

I jeszcze coś.
W szkole uczyli, że morze dała nam natura, a nie wystająca z plażowego piasku rura ;-).
 
Samsung EX1 + Irfan View

Nie wiem, jak się z tym uporam. Najpierw Święty Mikołaj, a teraz to :-). Dobrze, że już niedługo wiosna, a potem lato. Znowu będzie można pogadać z jakimiś fajnymi stworami. Na przykład z motylkami.

Samsung Pro 815 + Irfan View

- My też nie możemy się doczekać - odpowiedziały motylki ;-).

A co z "technikaliami"?
Większość z powyższych zdjęć jest zbytnio wyostrzona, a to z fajerwerkiem zdecydowanie za bardzo rozjaśnione (korekcja Gamma) w programie graficznym, co widać najlepiej w lewym dolnym rogu. Pytanie, na które każdy musi sobie odpowiedzieć sam, brzmi: "Czy to mi przeszkadza"?
Czy ważniejszy jest odbiór wizualny, emocjonalny (wspomnienia), czy opowiedziana historia udokumentowana lepszymi, bądź gorszymi obrazami?
Od odpowiedzi na powyższe pytania zależy, czy będziemy fotografiami usatysfakcjonowani, czy też nie.

piątek, 16 września 2016

Z daleka... i z dawna

Czasem bywa tak, że możemy nie być zadowoleni ze zdjęcia... całymi latami.
"Jak to możliwe?" - ktoś by mógł spytać.
Udając, że nie rozumiem  pytania, odpowiedziałbym - na przykład tak:

Samsung Pro815 + Irfan View

Brakuje kawałka stawu, i jak by nie podejść do ujęcia, telefonem, czy prostszym aparatem całości nie uchwycimy. Rozwiązania są dwa (no dobrze, trzy, ale "na Supermana" się nie liczy :-)). A przynajmniej ja tyle znam :-). Albo "oszukamy" i zrobimy "panoramę", albo poszukamy aparatu z "szerszym" obiektywem (krótszą ogniskową) lub samego obiektywu, jeśli mamy do czego go przyczepić. Ten pierwszy sposób jakoś mi nie podchodzi, bo jakby nie patrzeć, "fałszuje" rzeczywistość, a przynajmniej ją nagina (to nie jest jedno zdjęcie), zwłaszcza, gdy się nie pochwalimy, że to, co pokazujemy, to "panorama".
"Ale komu to przeszkadza?" - mógłby zapytać ten sam ktoś, co przed chwilą. Chyba, że to był inny "ktoś", a wtedy... ho, ho... "co dwa ktosie, to nie jeden" :-).
- Mnie przeszkadza - odpowiedziałbym takim ktosiom - do tego stopnia, że specjalnie na tę okoliczność zrobię wpis na blogu ;-).
Wpis już jest (to te literki co są wcześniej, teraz i będą za chwilę :-)), pora na właściwe zdjęcie:

Olympus E-PL3 + 9-18 mm + Irfan View

Po ośmiu latach ktośprawiedliwiania*, sprzętu nieposiadania i na niego odkładania ;-), udało się zrealizować cel, jakim było wykonanie tego "jednego jedynego" ujęcia.
Jednak najekscytujniejsze** ;-) w tym wszystkim jest to, że jadąc po to "jedno jedyne" ujęcie, można osiągnąć coś zupełnie odmiennego. Bo przecież to:


jest chyba bardziej satysfakcjonujące niż to:

Panasonic FZ200 + Irfan View

Miejsce, czas i kolejność robienia zdjęć ta sama, jak przy dwóch pierwszych fotografiach, a efekt jakże odmienny :-).


---
* - ktośprawiedliwianie - usprawiedliwianie swoich poczynań, na podstawie tego, co ktoś powiedział ;-)
** - najekscytujniejsze - najbardziej ekscytujące ;-)

piątek, 12 sierpnia 2016

Z bardzo bliska

Wystawa motyli egzotycznych ma to do siebie, że jest tylko wystawą i nawet jeśli jej bohaterowie mogą poruszać się swobodnie, to jednak nie są to ich naturalne warunki. Z tego też powodu trudno jest zrobić satysfakcjonujące zdjęcie, no bo nawet jeśli to:

Sigma DP3 Merrill + IrfanView

czy to:
 
Sigma DP3 Merrill + IrfanView

prezentuje się atrakcyjnie, plastikowa siatka powoduje jakiś niesmak... Chociaż nie... Niesmak to raczej po zepsutej maślance ;-). Lepiej będzie "pozostawia niedosyt".
Może w takim razie skupić się na zbliżeniach?
Spróbujmy:

 FZ200 + DCR-250 + IrfanView

FZ200 + DCR-250 + IrfanView

Niby jest satysfakcjonująco, ale jak nie "papierowa" głębia ostrości, to przepalenia, a jak nie przepalenia, to ujęcie jakieś takie nijakie:

FZ200 + DCR-250 + IrfanView

- Nie narzekaj - powiedział Ustoliść ;-)...

Sigma DP3 Merrill + IrfanView

- Przecież w jakimś stopniu jesteś z tych zdjęć zadowolony. Brakuje ci tylko takiego "jednego, jedynego"...
- No to może takie? - zapytałem.

  FZ200 + DCR-250 + IrfanView

- Pięknos dywanos, el fotografo - ironicznie stwierdził motyl z wytrzeszczem.

FZ200 + DCR-250 + IrfanView

- To nie dywanos tylkos skrzydłos - odparłem, nie wyczuwając ironii. - Ale i tak dziękujos - dodałem, uradowany wreszcie satysfakcjonującym ujęciem.
Pakując fotograficzne graty  do torby i szykując się do wyjścia usłyszałem jeszcze:
- Adijos el muczaczo.

FZ200 + IrfanView

- Adijos los biesiados motylos - odrzekłem, uśmiechając się pod nosem, że znowu gadam z owadami, na dodatek po hiszpańsku ;-).

sobota, 6 sierpnia 2016

Na zielono... głównie

Dziś będzie o skoczku różanecznikowym. Właściwie, nie tyle o nim, co on będzie bohaterem satysfakcjonującego zdjęcia. Dlaczego akurat skoczek? Bo nie było nic innego :-). Ogródek, którego najczęściej "używam" jako pleneru, niestety ma to do siebie, że nie zawiera "kwiatostanu" na tyle różnorodnego, by móc codziennie odnajdywać w nim kolejne bajkowo-kolorowe miejsca i stwory. Przeważnie jest zielono i tyle. Kolorowych żyjątek jest mało, za to poziomki są, że ho, ho! Tylko ile można pokazywać poziomki?

FZ200 + DCR-250 + IrfanView

No właśnie. Raz wystarczy :-).
Blogerka znana z pierwszego wpisu, weszła mi kiedyś na ambicję, robiąc cudowne zdjęcia zimowych badyli. Jak weszła, tak tam pozostała, bo próbuję, próbuję i ładnego patyka zrobić nie umiem. A ona tak. A robi to jak? Po prostu bierze aparat i idzie w teren z nastawieniem, że coś uwieczni. Czy to będzie badyl, czy motyl, nie ma znaczenia. Liczy się efekt.
Tak główkując, co czasem mi się zdarza ;-), doszedłem do wniosku, że skoro patyki mi nie wychodzą (czekaj, zaprzyjaźniona fotoblogerko! Ну, погоди! ;-)), to może "jakieś coś" innego? :-) Ale co?
- Nie wiem, ale się dowiem, jak wlizę w chaszcze - pomyślałem.
Wziąłem więc aparat w garść i polazłem między krzaczory. Te zielone, bo jak już wspominałem, innych akurat nie ma. Tym razem zabrałem jeszcze ze sobą odpowiednie nastawienie, czyli bliskiego towarzysza satysfakcji; efekt główkowania ;-).
I co? A no to:

FZ200 + IrfanView

- No dobrze, ale co w tym satysfakcjonującego?
- To, że mamy kolorowego stwora.
- Gdzie???
- No tam, po środku.
- Czekaj, lupę wezmę... Taki mały??? I to cię satysfakcjonuje?
- Jeszcze nie, ale będzie.
-  A że liść uciąłeś, zauważyłeś?
- No... nie :-(.
- A to, że gadasz sam ze sobą?
- Teraz już tak, ale to dlatego, że lubię rozmawiać z mądrymi ludźmi ;-).
- Z brodą.
- Mogą być i z brodą.
- Dowcip z brodą.
- Ale ja też mam.
- Dowcip?
- Nie, brodę.
- Ten meszek nazywasz brodą? To chyba jakiś dowcip?
- No nie! Zarastam od tygodnia, a ty to nazywasz dowcipem... znaczy meszkiem?
- Przecież nie brodą.
...
I tak dalej :-).
Co ciekawe, ta "rozmowa" podziałała na skoczka albo  zajmująco, albo hipnotyzująco, albo... usypiająco :-), bo chwilę później mamy już takie zdjęcie:

FZ200 + DCR-250 + IrfanView

A następnie takie:

FZ200 + DCR-250 + IrfanView


I tutaj mógłbym zakończyć polowanie na satysfakcjonujące ujęcie, ale...

FZ200 + DCR-250 + IrfanView

- Ej, ty, fotografista, oszukujesz. To wcześniejsze zrobiłeś kilka dni temu. Poznaję, bo to mój kumpel jest... a właściwie był... Skoczył, biedaczek ;-). Tak, czy siak, nieładnie.
- No fakt, zrobiłem wcześniej,  ale tak ładnie pasował do koncepcji "stopniowanego przybliżania w celu usatysfakcjonowania" :-), że nie mogłem się powstrzymać. Przepraszam, zachowałem się jak typowy przedstawiciel ludzkości (czyli człowiek, jakby ktoś nie skojarzył ;-)) który nakłamie bez zmrużenia oka, byle tylko osiągnąć cel - odpowiedziałem usprawiedliwiająco, zastanawiając się, co takiego jest w liściach różanecznika, że gadam z owadem ;-). - Już się poprawiam - dodałem w myślach. A może to było na głos? ;-)

FZ200 + DCR-250 + IrfanView

- Może być?
Tego już się nie dowiedziałem, bo mój adwersarz... też skoczył, jak jego kolega ;-).
Jednak "na ogrodzie ponoć gadajom", że na rododendronach (czyli różanecznikach) kolejki się ustawiają ;-).

FZ200 + DCR-250 + IrfanView

Czyżby do "oszukańczego" fotografisty, który znowu wykorzystał zdjęcie zrobione kilka dni wcześniej? :-)

poniedziałek, 25 lipca 2016

Z bliska

W robieniu zdjęć z bliska fajne jest to, że przy odrobinie wyobraźni można się poczuć, jakbyśmy trafili do innego świata. Gdy "schowamy się" za wizjerem aparatu (to takie szkiełko w NIEKTÓRYCH modelach, do którego da się przyłożyć oko; najlepiej swoje, dla lepszych doznań :-)) i "zanurkujemy w krzaczorach", to, co zobaczymy, może się okazać bardzo, bardzo bajkowe. A jak jeszcze efekt naszych "nurkowań" przeniesiemy do komputera, obraz na ekranie monitora może zaprzeć dech w piersiach. Od nas zależy, czy tego zaparcia ;-) dostaniemy od ilości wizualnych "przeszkadzajek", otaczających główny motyw:

E-PL3 + 14-150 + DCR-250 + IrfanView

E-PL3 + 14-150 + DCR-250 + IrfanView

czy od swego rodzaju prostoty:

E-PL3 + 14-150 + DCR-250 + IrfanView

czy od feerii barw, pomimo że... no przecież to mucha jest, fuj! :-):

E-PL3 + 14-150 + DCR-250 + IrfanView

 A gdy bateryjka w aparacie już się skończy, mieszkańcy bajkowego świata staną się zbyt up... rzejmi ;-) w zachęcaniu nas do opuszczenia ich środowiska, podgryzając w różne, przeważnie trudno dostępne części ciała, ubranie pokryje się pyłkiem, sokami i innymi substancjami, niekoniecznie już bajkowymi, odejmiemy aparat od oka, spojrzymy na prawdziwy świat i zobaczymy to:

E-PL3 + 14-150 + IrfanView

...to wtedy co? :-) 

Jeden się wzdrygnie, paszczą zamlaszcze,
"Co ja tu robię, przecież to chaszcze".
Inny, przeciwnie, wróci w krzaczory,
Dalej (p)o(d)glądać bajkowe stwory.

;-)

E-PL3 + 14-150 + DCR-250 + IrfanView

Braaaawo!!! ;-D